Absurdalny sen

Wycieczka do Paryża, która zawsze była moim marzeniem, wreszcie stała się realna. Nasza klasa, licząca 228 osób, pojechała cała. Wycieczka kosztowała 25 mln euro od osoby.

Wszyscy wsiedliśmy do poloneza. Było bardzo dużo miejsca, i każdy usiadł tam gdzie chciał. Wraz z kolegami usiadłem na ostatnich ośmiu siedzeniach. W 7 minut dojechaliśmy z Radomia do Paryża. Na miejscu przywitały nas króliki i każdy dostał darmową marchewkę. W Paryżu zwiedziliśmy toaletę, cmentarz, stajnię, pole, las i rzeźnię. Po toalecie oprowadził nas prezydent wraz z premierem. Cmentarz omówił i pokazał nam pająk. Natomiast stajnia, pole, las i rzeźnia nie zostały omówione, ponieważ Anię dopadła grypa.

Pod koniec wycieczki Wychowawczyni dała nam 20 sekund wolnego czasu. Nie spiesząc się poszliśmy kupić pamiątki. Wszystko było tanio, dlatego kupiłem stół bilardowy, szafę, telewizor, okna, łóżko, i wszystko to schowałem do mojego plecaka. Potem mieliśmy kolację i nocleg. Na kolację każdy dostał po dwie marchewki. Natomiast spaliśmy na chodniku. Potem odwiedziliśmy Anię, którą dopadła grypa.

Wycieczka się skończyła i trzeba było wracać na piechotę. Poprosiliśmy Wychowawczynię o to abyśmy wrócili przez Australię, bo chcemy zobaczyć kangury. Pani oczywiście się zgodziła.

Kiedy lecieliśmy nad morzem zachciało mi się spać. Wtedy wyjąłem z plecaka łóżko, postawiłem na morzu i usnąłem… . Po chwili mama obudziła mnie słowami: - Kuba wstawaj bo spóźnisz się do szkoły.