Był piękny, październikowy poranek...
Był piękny, październikowy poranek. Słońce dopiero wzeszło nad horyzont, ale nadal było pomarańczowe. Przez łąki człapał pies. Był on koloru białego w czarne łaty. Prowadził go chłopak, który z samego rana obudził się, aby wyprowadzić zwierzę na spacer. Pies zaczął biec. Chłopak nerwowo oglądał się wokoło, szukając przyczyny psiego poligonu. Pies biegł na tyle szybko, że gdyby biegł wolniej to szybciej niż wolniej i jeszcze szybciej, to wolniej by nie mógł. Mateusz, bo tak na imię miał ten chłoptaś zdenerwował się tym incydentem. Wołał psa raz po raz:
-Żaba! Żaba! A ciung się myndo.
-Ja cię sunę!- powiedziała Żaba- Ale zajunc! Szaraczek niczego subie.
Mateusz pobiegł szybko do domu, zostawiając żabę na szczerych łąkach, z nadzieją, że nikt jeszcze nie wstał i że będzie pierwszy na kompie. No i był. Szybko włączył kompa i zaczął grać w Lineage’a. Przed sobą miał zadanie: pobić raid bosa. Mati poczuł w sobie siłę, męskość, wiar ę w zwycięstwo, odpowiedzialność, odwagę, męstwo, moc, nadzieję, że wygra. Rozpoczęła się walka. Raid bos atakował matiego zadając mu bardzo silne obrażenia.
Mati umarł. Raid bos cieszył się jak niedorobiony czasopochłaniacz. Wysunął swoją przednią wargę żuchwy, która jest częścią twarzoczaszki (trzewioczaszki) u człowieka. Żuchwa jest to jedyna, oprócz kosteczek słuchowych w uchu środkowym, ruchoma kość szkieletu twarzy. W żuchwie wyróżnia się masywny trzon, od którego do tyłu odchodzą symetrycznie gałęzie żuchwy. Miejsce to określane jest jako kąt żuchwy. Ich końce współtworzą z kośćmi skroniowymi staw skroniowo-żuchwowy. Gałąź żuchwy rozdziela się na dwa wyrostki: dziobiasty (z przodu) i wyrostek kłykciowy (z tyłu). A więc raid bos poruszył stawem skroniowo-stawowym na tyle mocno i perfidnie, że owa szczęka wypadła mu z zawiasów. Mati zdenerwował się z przegranej niemiłosiernie. Jego zażyłość, ale również zdenerwowanie, złość, smutek, żal, nienawiść do raid bosa, spowodowały skutki uboczne w mózgu Matiego. Zrobił on coś strasznego: wstał z krzesła. Następnie obudził Michała posuwistymi, mocnymi szarpnięciami, które pomogły mu w rozwianiu nieświadomych marzeń błądzącego Michała. Michał wstał energicznym ruchem i poszedł do kompa. Postanowili razem pobić raid bosa. Mati kierował się prosto na jego lokalizację w przestrzeni. Fascynacja raid bosem była widoczna u Matiego już od lat dziecięcych. Teraz we dwójkę z Michałem mieli go pobić. Usiedli we dwójkę przy kompie, gdyż w pojedynkę nie sposób jest go zabić. Mati wiedział, że tylko minuty dzielą go od pokonania raid bosa. Rozpoczęła się walka. Raid bos bez żuchwy biegł w ich stronę. Mati myślami przeniósł się w świat wirtualny. Gdyby znał jego słaby punkt, tylko, choć przez sekundę ujrzał to, co przybliżyłoby go do sukcesu. Jednak nic takiego się nie zdarzyło. Zamiast tego ujrzał atak raid bosa na niego. Bez żuchwy nie posiadał on tyle mocy. Mati z zażyłością uderzał swymi okrągłymi pięściami w prostokątną, czarną klawiaturę. Atakował raid bosa bardzo szybko. Po chwili Michał zaczął uderzać razem z nim. Uderzali potwora coraz częściej i coraz mocniej. Pokonanie go zbliżało się bardzo szybko. Mati wbił mu nóż między kaptur, a podeszwę. Uszkodził mu również 36. włosek od prawej, brwi nad lewym okiem. Został on wyrwany z cebulką. Raid bos uszkodził Matiemu wątrobę, co spowodowało spowolnienie metabolizmu w jego organizmie na czas bliżej nieokreślony, prawdopodobnie około kilkunastu minut. Mati w akcie podenerwowania wbił mu nóż w kask. Mati powiedział:
-Na ch** ci kask, jak roweru ni musz!
-Jak ni mum, jak mym- powiedział raid bos okiem, gdyż żuchwa leżała obok zawieszona, a właściwie niezawieszona, bo niezawieszona była ona na zawiasach skroniowo-stawowych. W tej chwili raid bos wyciągnął BMX-a zza pazuchy. Zamiast siodełka na ramie umieszczony był fjut.
-Ch** ci w dupę!- powiedział Mati.
-Ale fajnie!- powiedział raid bos.
Mati przedymał raid bosa z Michałem na śpiocha, a raid bos z wyczerpania seksualnego zdechł jak szczur. I tak Mati, przy pomocy Michała, pokonał raid bosa. Teraz, jeśli Mati lub Michał nie chcą wyjść na dwór, zwykło się mówić, że Michał pomaga Matiemu bić raid bosa lub odwrotnie. Powtarzają oni to systematycznie, ponieważ spodobało im się dymanie raid bosa na śpiocha.