Wypadek Michała

Wypadek Michała - OPIS PRZEŻYĆ WEWNĘTRZNYCH

Wczoraj dowiedziałem się, że mój najlepszy kolega, Michał, ucierpiał w wypadku. Potrącił go samochód. Powiedziano mi że jest nieprzytomny i w każdej chwili może umrzeć. Zaniemówiłem. Z moich oczu wypływały łzy smutku. Nigdzie nie mogłem znaleźć dla siebie miejsca. Wydawało mi się że cały świat runął mi na głowę. Pytałem Boga dlaczego spotkało to właśnie Michała?

Pogrążony w smutku nie wiedziałem co mam w takiej sytuacji zrobić. Musiałem go zobaczyć, więc zabrałem plecak i pojechałem na drugi koniec miasta do szpitala. Lekarze powiedzieli mi że stan Michała jest krytyczny. Ogarnęła mnie czarna rozpacz. Pielęgniarka zaprowadziła mnie do jego pokoju. Zobaczyłem nieprzytomnego, pokaleczonego chłopca. Oblał mnie zimny pot. Usiadłem na krześle. Przypominałem sobie radosne, pełne szczęścia chwile. Mówiłem do niego chodź wiedziałem że on mnie nie słyszy. Opowiedziałem mu o tym, co czuję, co razem przeżywaliśmy. Pełny nadziei wierzyłem że wszystko dobrze się zakończy ,a obecność Michała podtrzymywała mnie na duchu.

Kończyłem kolejną opowieść o nas, gdy nagle Michał powoli otworzył oczy. Kamień spadł mi z serca. Wreszcie doczekałem się jakiegoś znaku. Uśmiechnąłem się do niego. Widziałem że Michał chce coś do mnie powiedzieć, lecz niestety nie miał siły. Czas wizyt dobiegł końca, więc musiałem opuścić pokój.

Czas dłużył się niemiłosiernie. Następnego dnia dowiedziałem się że stan Michała znacznie się polepszył a gdy wszystko pójdzie zgodnie z planem to będzie mógł niedługo opuścić szpital. Wszedłem do sali gdzie leżał i przywitałem się z nim. Dziś wyglądał o wiele lepiej. Chciał rozmawiać, grać w karty, żartować. Z optymizmem patrzeliśmy w przyszłość. Planowaliśmy co będziemy robić jak opuści szpital.

Czułem się cudownie. Tak jakbym znów odzyskał straconego kolegę. Obiecałem mu że codziennie będę go odwiedzał. Nigdy nie czułem nic podobnego. To co przeżyłem pozostanie we mnie do końca mojego życia.